Blog
Fakt Opinie
Fakt - Opinie
Fakt - Opinie Dział Opinii dziennika FAKT
0 obserwujących 189 notek 297660 odsłon
Fakt - Opinie, 8 maja 2010 r.

Niech Rosja udowodni, że naprawdę się zmienia

W niedzielę  polscy żołnierze pomaszerują na Placu Czerwonym, a na trybunie będzie stał najwyższy rangą polski polityk. I dobrze, bo powinniśmy przy każdej okazji pokazywać Rosjanom, że również  uczestniczyliśmy w zwycięstwie nad hitleryzmem. Niestety nawet udział w obchodach nie gwarantuje, że nasz przekaz dotrze do zwykłych Rosjan. Prawdziwą miara dobrych intencji Rosji będzie to, jak naszą obecność pokażą państwowe media i co powie rosyjski prezydent. I miejmy nadzieję, że tym razem Dmitrij Miedwiediew wspomni o polskim wkładzie w walce z hitlerowskimi Niemcami, a nie jak jego poprzednik skupi się na działaniach niemieckich i włoskich antyfaszystów.

Wiele wskazuje, że Rosja chce skończyć z tym co denerwowało cywilizowany świat - uwielbieniem do Związku Radzieckiego i bezkrytycznością wobec jego historii. Rosyjska polityka zmienia się na naszych oczach. Jeszcze na jesieni ubiegłego roku rosyjski dysydent Aleksander Podrabinek stał się obiektem nagonki prokremlowskiej młodzieżówki „Nasi” za to, że ośmielił się skrytykować weteranów Armii Czerwonej. W moskiewskim metrze pieczołowicie odnawiano tablicę, na której wspominano rolę Stalina w zwycięstwie na Niemcami. Pojawiały się podręczniki, w których generalissimusa nazywano „efektywnym menadżerem”. Te i inne zdarzenia wywoływały przekonanie, że Rosja jednak zmierza w stronę gloryfikacji sowieckiej przeszłości.

Dziś to się zmienia. Prezydent Miedwiediew w swoim ostatnim wywiadzie dla Izwiestii oficjalnie zakazał kultu wodza, nazwał go przestępcą. Ogłosił, że wojnę wygrał nie Stalin, a naród. W tej krytyce do niego dołącza Putin, przebąkując o sowieckiej odpowiedzialności. W głównym kanale telewizyjnym pokazano „Katyń”. Widać tu skoordynowaną akcję rosyjskich władz. To jednak dopiero początek, bo do tego by dotarło to do przeciętnych rosyjskich obywateli, droga jeszcze daleka. Rosjanie w odróżnieniu od Polaków mają dostęp wyłącznie do mediów kontrolowanych przez państwo. I o ile w np. w Polsce wybuchały liczne spory nt. naszej historii, które jakoś docierały do zwykłych ludzi, to w Rosji szczególnie tej prowincjonalnej – prawdą jest to, co mówi telewizja. A tam nie ma miejsca na niuanse. W swoich podróżach po Rosji wielokrotnie spotykałem Rosjan, którzy dyskutowali ze mną przy pomocy argumentów żywcem wyjętych z telewizyjnych wiadomości. A w te w Rosji w formie i w treści niedaleko odbiegają od komunistycznego dziennika telewizyjnego. Jeśli rosyjskie media nie dostaną „prikazu” zmiany linii, to Rosjanie również nie zmienią sposobu myślenia.

I dlatego warunkiem polsko-rosyjskiego pojednania musi być prawdziwa zmiana polityki historycznej Rosji, dzięki czemu prawda o komunizmie, II wojnie światowej dotrze do zwykłych Rosjan. Teraz większość Rosjan nadal uważa nas za niewdzięczników, którzy nie doceniają ich wkładu w „wyzwolenie”.

Inną sprawą jest to, że Rosja jest nadal niedemokratyczna. A najskuteczniejsze pojednanie jest wtedy, gdy po obydwu stronach występują politycy wybrani przez naród, a nie tacy, którzy wyznaczyli się sami. Na razie nie ma najmniejszej pewności, czy Rosja po prostu tylko przypudrowała nos i chce być bardziej znośna dla Zachodu, a jej cele strategiczne pozostały bez zmian.

Mimo wszystko powinniśmy wykorzystywać ten trend w rosyjskiej polityce, domagając się prawdy historycznej. I trzeba powtarzać Rosjanom, że skoro zdają sobie sprawę, z tego co uczynili swoim obywatelom i sąsiednim narodom, wolno im mniej. Tak jak przez lata mówiono Niemcom, którzy ten argument rozumieli. Jednak by Rosjanie na to zareagowali należy zajmować stanowczą pozycję, zamiast histerycznie nawoływać do pojednania. Dajmy czas Rosji by udowodniła, że naprawdę się zmienia.

Jakub Biernat, współpracownik TV Biełsat

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale